piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 9 "... nie wierzę ..."

Rozdział dedykuję :
- Patty Howard, <3
- Niezwykłą000
- Marta Z.
- Wiktoria K.
Dziękuję wam dziewczyny. <3 No to zaczynamy :P

Dojechaliśmy na komisariat. Podeszłam do rejestracji i powiedziałam:
- Dzień dobry. jestem Kim Crowford i miałam zgłosić się na rozpoznanie zwłok.
- Tak. Już wzywam komendanta. Proszę usiądź w poczekalni. - z godnie z poleceniem recepcjonistki wraz z Jack'iem usiedliśmy na wskazanych miejscach. Nie czekaliśmy zbyt długo. Dobre 15 minut. To prawda że w dobrym towarzystwie czas płynie szybciej :D Poszliśmy razem do gabinetu komisarza. Wskazał nam fotele przed jego biurkiem więc usiedliśmy. Powiedział:
- Jak już wiesz twoja siostra Vanessa jest już w domu.
- Tak.
- Dobrze nie będę ci zadręczać pytaniami. Chodźmy do kostnicy.
Na te ostatnie dwa słowa wypowiedziane przez niego uroniłam jedną samotną łzę.
Gdy wstaliśmy poleciały kolejne. Jack jak to Jack zauważył to i od razu otarł moje łzy i objął mnie w talii. Doszliśmy do wielkich, metalowych drzwi. Zrobiło mi się zimno. Jack oczywiście musiał to zauważyć i przytulił mnie mocniej  do siebie. Komisarz powiedział:
- Kim musimy iść.
- Już - powiedziałam - Jack zostań tutaj.
- Ok Kim. 
Powiedział i dał mi całusa w policzek i usiadł na krześle przed kostnicą. Ale zaraz, zaraz, zaraz. czy Jack Brewer (zmieniłam mu nazwisko na pierwotne :P - kom. od aut.) dał mi dosłownie przed minutką całusa. Myślałam i strzeliłam buraka aż ktoś nam nie grzecznie przerwał. Nie kto inny jak pan komisarz. Kurwa co to ma być (z góry przepraszam za wulgaryzmy - kom. od aut.)!!!! Dobra trzeba się ogarnąć . Gdy pan niecierpliwy (czyt. komisarz) skończył swój monolog że nie mamy za dużo czasu weszliśmy do kostnicy. Boże jak tam było zimno. zaczęłam się trząść. Na środku sali stały dwa stoły na których leżały dwa truposze okryte białą płachtą. Rzuciły mi się w oczy dwie złote obrączki na palcach oraz złota i srebrna bransoletka na rękach osób. 

Podeszłam do osób które miały na rękach tą ozdobę. Popłakałam się.  Te bransoletki dostali od nas czyli od mnie i mojego rodzeństwa rodzice na 20 rocznicę ich ślubu. Tata srebrną a mama złotą. Już nie musiałam oglądać ciał wiedziałam że to oni rozpłakałam się na dobre. Ale dla upewnienia podniosłam płachty. Przeżyłam szok....... TO BYLI MOI RODZICE.!!!!!!!! Nie mogłam w to uwierzyć. Moja podświadomość to wypierała. Nie mogłam w to uwierzyć.  Rozryczałam się jeszcze bardziej. No dobra nie spędzałam z nimi tyle czasu ale to nadal moi rodzice. kocham ich jak diblii. No i co że mieli te swoje pokazy mody, nagrywanie filmów, wyjazdy służbowe i bankiety. JA NADAL ICH KOCHAM I KOCHAĆ NIE PRZESTANĘ!!!
- Kim to twoi rodzice? - spytał się komisarz
- Tak.
Wyłkałam. Wybiegłam z sali Jack wstał. Ja pobiegłam do niego i rzuciłam mu się w ramiona. Rozryczałam się jeszcze bardziej. Ja wale to jeszcze bardziej się nie da - pomyślałam.
- Kim to prawda?
Kiwnęłam twierdząco głowa i JESZCZE BARDZIEJ się rozryczałam. Na prawdę gdzie ja mam taki zapas tych łez do huja że mogę tyle wypłakać. 
- O Kim tak mi przykro. Pamiętaj że zawsze możesz na mnie liczyć.

++++++++++++++++++++++++++
I oto mamy rozdział po długiej rozłące nareszcie jest. Tak wiec i oto wszystko jasne. KOCHAM WAS MIŚKI. !!!! Za 5 kom. next <3 

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Nie wieżę !!!!!

No normalni nie wieżę. Jest już ponad tysiąc odwiedzin. Dziękuję wam moi kochani że jesteście ze mną i mam jedną smutną wiadomość.  Rozdział ukażę się w najbliższym czasie :P Kocham was miśki <3

wtorek, 7 stycznia 2014

niedziela, 5 stycznia 2014

To co dobijemy do tysiaka ja mam taką nadzieję i dziękuję że mnie nie opuściliście. <3 :3  Kocham was wasza Vika <3

czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 8 ,,On jest taki sodki"

Hejki miśki to ja Vika i zapodaję rozdział 8. Zapraszam do czytania. <3


 Weszliśmy do salonu a tam przeżyłam szok. Zobaczyłam..........  jak mój braciszek bawi się Jerry'm jednorożcami. Yyyyyy WTF?? . Jack powiedział:
- Przecież go uspałem. To co on pił że po 15 minutach się obudził. - powiedział i złapał się za głowę. Nie słuchałam go tylko na samą myśl o tym że już on nie będzie się bawił z rodzicami popłakałam się. Mały to zauważył i podbiegł do mnie. Za Kim on jest taki spostrzegawczy. Pomyślałam. Na pewno ma to po tacie. I się uśmiechnełam ale zaraz po tym uśmiech mojej twarzy znikł w mgnieniu oka. Pierwsze łzy poleciały po moim policzku a za nimi kolejne. Maluszek odrazy podbiegł do mnie i wytarł je swoimi małymi rączkami próbując je zatamować ale na marne. Wtulił się we mnie, a po nim Jack. Jerry gdy to zobaczył też się do nas przyłączył. Powiedziałam:
- Dobrze że mam was.- powiedziałam i się uśmiechnęłam. Ben spytał się:
- Kimcia co sie dieje - ja usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłoniach. Jack usiadł po mojej prawej stronie biorąc Bena na kolana bo prosił. Powiedziałam do fabryki :
- Mówiłam że się polubicie.- mówiąc uśmiechnęłam się do niego. Oparłam się. Jack odpowiedział mi:
- Tak. On jest taki sodki. A takich słodyczy nie mam w domu. Jedynie mam starego gnoma (czyt. brata), który przyjeżdża w poniedziałek.
- To ty masz rodzeństwo przecież mówiłeś że jesteś jedynakiem.?!
- Och Kimi. Moja słodka Kimi. - na te słowa się zarumieniłam - Jak zwykle nie słuchasz jak do ciebie mówię. Opowiadałem ci że mam starszego brata Tom'a. Ale ty jak zwykle bujałaś w obłokach.
- Och sory. - uśmiechnęłam się.
- Miałem jeszcze siostrę ale już nie mam :(. - powiedział.
- Jack ja nie wiedziałam. Tak mi przykro.
- Choć na spacer. - ściągnął Bena z swoich kolan i usadowił do na sofie bo zasnął. Wypiliśmy kawę a potem Jack powiedział do Jerry'ego:
- Stary mała zmiana planów. Ja idę z Kim na spacer a potem na komisariat. Ok? Więc jak mały się obudzi zawieziesz go do domu Kim. Mały na pewno ma klucze a tak na marginesie siostra Kim Vanessa jest w domu. Ok?
- Ok.
- Dobra uszaty ja idę z Kim. Pa
- Pa
Powiedział Jack i już wyszliśmy z domu. Jack cały czas mnie rozśmieszał. Po 15 minutach wygłupiania się doszliśmy do parku. Usiedliśmy na ławce przy fontannie.
- No to teraz opowiadaj. Może dowiem się więcej na twój temat a ty na mój ok.
- Ok.
- No to zaczynaj.
- Mieszkam z rodzicami, chociaż ich prawie cały czas nie ma w domu. To można stwierdzić, że tak jakby mieszkam sam. Mam 18 lat, mam starszego brata Tom'a który ma 22 lata. Mam czrny pas III stopnia w karate, mój dziadek był trenerem Bob'iego Wasabi'ego, i miałem jeszcze siostrę ... - powiedział z smutkiem w głosie i widziałam jak zaszkliły mu się oczy - a odnośnie mojej siostry to. - powiedział i jedna samotna łza spłynęła po jego policzku. Nie ukrywał tego przede mną jak inni chłopacy.
- Jack. Jak nie chcesz to nie mów. - wzięłam jego twarz w swoje dłonie.On mi odpowiedział:
- Kim... - i wziął moje ręce w swoje. Kontynuował - Miałem młodszą siostrę Aschley. Dowiedziałem się dopiero gdy miałem 12 lat. czyli 6 lat temu. Ona po porodzie przeżyła tylko 2 dni. - powiedział i się na dobre rozpłakał. Przytuliłam go. Powiedziałam:
- Cii ..... już dobrze, już dobrze. - po tych słowach już się trochę uspokoił.
- Kim słuchaj ja nigdy nikomu o tej historii nie mówiłem. Z jednym wyjątkiem....
- Jerry - powiedzieliśmy jednocześnie. Wreszcie zobaczyłam uśmiech na jego twarzy. O boże te jego dołeczki. 
- Jack teraz moja kolej - powiedziałam poważnym głosem.
- To słucham.
Powiedziałam a on słuchał.
- Ja cię w pełni rozumiem. Przeżyłam taki sam przypadek gdy miałam 10 lat. Ale do rzeczy. Mam tak naprawdę 3 rodzeństwa tylko teraz mam już 2. - powiedziałam i jedna samotna łza spłynęła po moim policzku. Jack starł ja swoim  kciukiem - Gdy miałam 10 lat. mama była w ciąży. Urodziła się moja młodsza siostra Agata. Przeżyła tylko rok. Rodzice po stracie małej nie chcieli mieć więcej dzieci. Ale mam Bena a rodziców już nie. - rozpłakałam się na dobre. Teraz to on przejął inicjatywę [bez skojarzeń] i mnie przytulił. Uspokoił mnie po 10 minutach.
- Kim. - powiedział
- Tak?
- Musimy jechać na komisariat. Choć. - wstał z ławki i podał mi rękę. Po 5 minutach doszliśmy pod dom Jerry'ego i wsiedliśmy do samochodu Jack'a.



   
Podjechaliśmy pod komisariat.



 CDN <3
****************************************
Hejki misiaki i oto nowy rozdział. Jak zauważyliście na blogu żadzi jak narazie dramatyzm ale to nie długo się zmieni.

Pamiętaj:
Czytasz + Komentujesz = Motywujesz !!!