wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział 7 ,,bo w nocy nie zasnę z Kim"

Hejki miśaki to ja i oto nowy rozdział. Zapraszam <3


Ktoś podszedł do nas i objął mnie jak i jego. Spojrzałam w górę a tam ujrzałam ......... Jacka. (a myśleliście że kogo :p - kom.od aut. <3) Wziął odemnie malca i usadowił go sobie na kolanach. Malec przytulił się do niego i się uspokoił. Jack jak to Jack przytulił mnie i powiedział:
- Kim ja jadę zawieść Bena do domu. 
- Ok. Czekaj zadzwonię do Vanessy i dowiem się czy jest w domu. OK? - spytałam.
- OK. - Jack wziął Bena na opa i wszedł do domu Jerry'ego.

 Jack:

 Wszedłem z malcem na roczkach do domu uszatego. On jak głupi spytał się:
- Co się stało.?
- Stary słuchaj rodzice Kim nie żyją. Rozumiesz nie żyją. - gdy wypowiadałem te słowa zakryłem maluchowi uszy. Wiedziałem jak to znosi i nie chciałem go jeszcze dobijać.
- Oooooo. Stary ja nie wiedziałem. Strasznie jej współczuję.
- Tak teraz dzwoni do swojej siostry i pyta się czy jest w domu. Bo ja jadę zawieść Bena do domu i Kim przez pewien czas zostanie u ciebie zanim po nią nie przyjadę ok. Ja idę usiąść na sofie mały zasypia. A ty zrób nam kawę ok. Tylko nie mocną bo w nocy nie zasnę z Kim.
- Co? Czy mnie jeszcze słuch nie myli? Powiedziałeś cytuję "bo w nocy nie zasnę z Kim". To co wy już jesteście parą i razem sypiacie. (bez skojarzeń.) Nie no szacun stary.
- Nie w tym sensie Jerry. Mieszkam u Kim przez ten tydzień bo od poniedziałku przyjeżdża Tom. Mój starszy brat na pewno go pamiętasz. Nie??
- Tak jest Tom przyjeżdża.
- Dobra rób już tą kawę ja idę do Kim - powiedziałem i położyłem małego na kanapie bo już odpłyną do krainy Morfeusza. Weszłem do ogrodu a tam zobaczyłem siedzącą Kim w tej samej pozycji na huśtawce taką jaką ją zostawiłem. Usiadłem koło niej ona była zamyślona. Postanowiłem się do niej przytulić. Obiołem ją ramieniem i ona wtuliła się we mnie jak w pluszowego misia.

Kim:

Jack wyszedł z domu Jerry'ego bez Bena co oznaczało że zasnął. Przysiadł się do mnie i obioł ramieniem. To takie  miłe. PO 10 minutach sidzenia w jednej pozycji Jack się odezwał i powiedział:
- Kim dzwoniłaś do Vanessy?
- O matko jack zapomniałam. - powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek- Jesteś wspaniały dodałam -nawet nie wiem jakim uczuciem go darzę. Wziełam telefon i wykręciłam numer do Van. PO 2 sygnałach odebrała.
Rozmowa telefoniczna:
- Hej Van jesteś w domu.
- Hej Kim jestem jestem. A gdzie Ben?
- Ben jest ze mną nie martw się.
- To dobrze. Powiedziałaś mu o rodzicach??
- Tak. - jedna samotna łza spłynęła po moim policzku. Jack jak to Jack zauważył to i mi ją starł swim kciukiem.
- Dobra Van ja kończę. Pa
- Pa siostra kocham cię.
- Pa ja ciebie też.
Koniec rozmowy telefonicznej. 

 - Jack moja siostra już jest w domu chodź odwiedziemy Bena i jedziemy na komisariat ok.
- Ok Kim tylko ja mam inny pomysł.
- Jaki?
- Odwieziemy twojego słodkiego braciszka i wybierzemy się na spacer. Potem pojedziemy na komisariat a następnie do ciebie. Zrobimy kolację posiedzimy trochę z Benem i pójdziemy spać. - powiedział tym swoim uwodzicielskim głosem.
- No dobrze.
Wstał i podał mi dłoń mówiąc:
- No to chodźmy.
Weszliśmy do salonu a tam przeżyłam szok. Zobaczyłam.......... 



Pamiętaj!!!

Czytasz + Komentujesz = Motywujesz!!!!!

niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział 6 ,,... oni mieszkają także w twoim serduszku..."

Cześć misiaki. A oto nowy rozdział. Dedyk dla:

- Patty Howard (Kc <3 )

- Wiktoria K. Tak więc dziękuję bardzo za komentarze i zapraszam do czytania.


Od pocałunku dzieliły nas zaledwie milimetry. Chciałam tego gdy nagle......   Do pokoju wleciał jak starzała Ben w własnej osobie (nie spodziewaliście się tego co :P ) krzycząc:
- Kimcia co ty tu robisz!!! - odskoczyliśmy od siebie i powiedziałam.
- Przyjechałam po ciebie mój szkrabie. Ale teraz musimy porozmawiać. Choć do ogrodu dobrze. 
- Dobzie Kim.
- Poczekaj na mnie na huśtawce.
- Ok.
Mały szybko pobiegł do ogrodu. Ja zwróciłam się do Jack'a:
- Jack. 
- Tak Kim??
- Chcę mu to powiedzieć jak najdelikatniej tylko nie wiem jak.
- Dasz radę. - podszedł do mnie i ucałował mnie w czoło. - Pamiętaj ja w ciebie wieżę.
- Dobrze.
Poszłam do ogrodu i usiadłam obok malucha na bujanej huśtawce. Usadowiłam, sobie malca na moich kolanach i zaczęłam:
- Beni.
- Tak Kim.
- Nie wiem jak ci to powiedzieć ale... - "Kim weś się w garść" powtarzałam to sobie w myślach. - Chodzi o rodziców kochanie.
- Co?
- No bo chodzi o to że oni już do nas nigdy nie wrócą. - i wtedy łzy już zaczęły spływać po moich policzkach.
- Ale jak to. Gdzie są??
-  Kochanie rodzice są w niebie. - i wtedy wskazałam palcem wskazującym na niebo. - Ale nie zapomnij  o tym że oni mieszkają także w twoim sercu jak i w twoich wspomnieniach. - wskazałam palcem na jego serce a potem na jego główkę - Pamiętaj o tym że zawsze cię kochali. - Przytuliłam go bardziej do siebie. Rozpłakał się i wtulił we mnie ja tak samo jak on rozpłakałam się po nim. Ktoś podszedł do nas i objął mnie jak i jego. Spojrzałam w górę a tam ujrzałam .........


****************************************************************

Cześć kochani to ja Vika. I zapodaję wam rozdział przepraszam że taki krótki ale mam nadzieję że się spodoba. 
       Kogo sobaczyła Kim?
       Czy to przeżywa zmieni ją na zawsze?

Pamiętaj!!

Czytasz=Komentujesz=Motywujesz!!! :) 

wtorek, 24 grudnia 2013

Wesołych Świąt

Białe myśli lekkie jak puch
niech anioł przywieje z nieba,
otworzy skrzydłem nadziei
i kolędę zaśpiewa.
Bo dzisiaj jest piękny dzień,
wszystko się rodzi na nowo,
więc w blasku tajemnych świąt
żyj zdrowo i kolorowo.


Życze wam kochani zdrowych i wesołych świąt w nowym roku. Wasza Viki. <3

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Dziękuję :)

 Serdecznie dziękuję za ponad 500 wejść na mojego bloga nie spodziewałam się tego. :) :) :) 

5 Rozdział ,, On zawsze taki nie kumaty :) "

  Siemaneczko kochani. To znowu ja Wika i oto 5 rozdział na blogu. Zapraszam do czytania. Na dole pod rozdziałem pojawi się notka i proszę o jej przeczytanie. :)


   Obudziłam się, a co mnie zdziwiło byłam wtulona w Jack'a. Przyznam podobało mi się to. On jeszcze spał więc wyswobodziłam się z jego uścisku a to było naprawdę trudne. Poszłam do łazienki, wzięłam kąpiel. Nalałam do wanny mojego ulubionego płynu arbuzowego i umyłam włosy szamponem arbuzowym. A co ja się będę co nie? Po kojącej kąpieli wytarłam się dokładnie. Przypomniało mi się, że ja nie wzięłam ubrań, a do garderoby przechodzi się przez mój pokój, więc nie obejdzie się bez spotkania z Jack'iem. Wyszłam z łazienki . Jack'a o dziwo nie było w łóżku "Dziwneee??" pomyślałam. Postanowiłam już pójść do  mojego pokoju mody (garderoby) a nie stać w pokoju w ręczniku :P. Ubrałam się w zestaw, który kupiłam z Grace. Wyszłam z garderoby i udałam się do kuchni a tam przyciągnął mnie zapach gofrów. Jack'a nie było w kuchni gdy weszłam znowu. "Gdzie on się podział?:D" pomyślałam. Wyciągnęłam z szafki talerze. Podeszłam do stołu i ktoś przytulił mnie od tyłu. A tym kotośem był nie kto inny jak Jack. Bardzo się ucieszyłam. Odwróciłam się do niego i powiedziałam:
- Jack jesteśmy przyjaciółmi. Bez zapędów. Ok
.- No ok. - powiedział - Jeszcze jesteśmy - wyszeptał sobie pod nosem ale ja to usłyszałam.
- Co? - udawałam że nie słyszałam.
- Nic, nic. - powiedział. Po śniadaniu Jack się ogarną i ruszyliśmy na komisariat policji, ale najpierw pojechaliśmy po Bena. Wiem, ze on jest jeszcze za malutki na to ale i tak prędzej czy później by się dowiedział. Jack wyrwał mnie z rozmyśleń gdy dojechaliśmy do jakiegoś domu. Nie wiedziałam jaki to dom, bo Jack prowadził ja podałam mu tylko adres na który mieliśmy jechać. Gdy dojechaliśmy Jack się roześmiał w niebo głosy ale to mnie nie ruszało. Spytałam go:
- Z czego się śmiejesz - oschle i z wielką powagą.
- Bo ... Bo... - mówił cały czas się śmiejąc.
- Co bo!! - krzyknęłam
- Bo to dom Jerrego. On ma młodszego brata Andres'a. - powiedział już spokojnie w pełni uspokojony.
- Aha no spoczko. I oto było tyle śmiechu. - powiedziałam. Wyszliśmy z samochodu i ruszyliśmy w stronę drzwi. Fabryka zapukał do nich. Otworzył nam drzwi nie kto inny , a Jerry mówiąc coś w swoim języku:
-  Hi there. ¿Cómo estás? (czyt. Siemanko.Co tam u was?)
- Dobrze Jerry.  
- Uszaty (czt. Jerry). Ja po brata. - powiedziałam już z łzami w oczach, bo wiedziałam, ze teraz trzeba mu to powiedzieć.
- Po Bena. to twój Brat? - Boże jak zawsze nie kumaty. Ale i tak go kocham. ale jak brata.
- Tak Jerry. ben to mój młodszy braciszek. Mam jeszcze siostrę Vaness'ę.- odpowiedziałam mu na pytanie. - On zawsze taki nie kumaty?? - spytałam się go no przecież w Seword mieszkam dopiero tydzień a Jerrego dopiero znam 2 dni. A już zdążyłam się zabujać w Jack'u. Nie no to dopiero miłość od pierwszego wejrzenia. Ale mniejsza z tym. Jerry wpuścił nas do domu i zaprosił nas do salonu. Zdziwiło mnie to że wie co to jest salon. Usiedliśmy na kanapie. Uszaty poszedł po dzieciaki do ogrodu. obserwowałam jak mały Ben gra w piłkę z Andresem. Nie wiem jak mu to powiedzieć. Jedna samotna zła spłyneła po moim policzku. Jack to zauważył i odwrócił moją twarz  mówiąc:
- Kimcia, co jest??
- Nic Jack. Tylko.... - i już wylewałam potok łez.
- Tylko nie wiem jak mam mu powiedzieć o śmierci rodziców.
- Kim. Dasz radę.
- Nie jestem tego taka pewna. 
- KIM - powiedział stanowczo. - Ja w ciebie wieże i wiem że dasz radę. - dodał. a wtedy na mojej twarzy pojawił się pogodny uśmiech.
- Dziękuję Jack. Chociaż znamy się 2 dni czuję że znamy się od urodzenia.
- Kim a wież że czuję to samo w stosunku do ciebie.
 Nasze twarze zbliżyły się do siebie. Od pocałunku dzieliły nas zaledwie milimetry. Chciałam tego gdy nagle...... 



***************************************************** 

Siemka Misiaki. Przepraszam ale to przepraszam ze nie było rozdziałów po prostu nie było czasu kiedy dodać ale obiecuję że rozdziały będą dodawane teraz regularnie. Przykro mi z powody Patty. Ale nic żyje się dalej ale na pewno nie skończy się nasza współpraca na tym jednym blogu na pewno będzie ich więcej. Tak więc życzę zdrowych i wesołych świąt. Pamiętajcie:
Czytasz = Komentujesz = Motywujesz !!!!!!

wtorek, 10 grudnia 2013

Przepraszam :)

   Siemanko kochani. To ja Wika. I chcę bardzo ale to bardzo was przeprosić za to że musicie tak długo czekać na rozdział. Nie dodawałam go ponieważ nie miałam po prostu czasu i (tutaj werble proszę) mama zabrała mi kabel od monitoria. Ale heca. Tak więc już wiecie dla czego nie ma rozdziałów ale no tak wyszło. Dzięki mamusiu :) <3. Rozdział będzie na pewno w tym tygodniu a mogą się pojawić nawet dwa tak wiec to się wszystko okaże w swoim czasie. Tak więc gorąco was całuje i obiecuję że rozdział okaże się w tym tygodniu. 

niedziela, 8 grudnia 2013

Przepraszam!

Przepraszam przede wszystkim Wiktorię, bo obiecałam jej pomóc, ale nie daję sobie rady. Jestem w 3 kl. gimnazjum. Mam masę nauki, korki, przygotowywania do testów oraz bierzmowania. Naprawdę masa nauki. Jak niektórzy z was wiedzą, postanowiłam zakończyć pewne blogi i tak też robię. Przepraszam Wiki, bo nic tu nie dodałam, a miałam taki zamiar, ale po prostu nie dam sb z tym wszystkim rady! Zawsze jestem dostępna na gg i służe pomocą, jednak nie mogę tu zostać.. Przykro mi :(
KC ♥