Sziemaneczko misiaki to znowu ja i zapodaje wam nowy rozdział. A dedykuję go Patty Howard, która jest ze mną od początku tego otóż bloga. Serdecznie zapraszam do czytania. <3
Już pędził na mnie tir gdy nagle... ktoś złapał mnie za rękę. Pociągnęła mnie na trawnik (ta osoba). Leżałam na umięśnionej klacie mojego wybawcy. Otworzyłam oczy a tam przeżyłam szok moim wybawcą był... Jack.?! Uśmiechał się do mnie ale potem ten jego szelmowski uśmieszek zszedł mu z twarzy i powiedział a raczej wykrzyczał:- Boże dziewczyno co ty chciałaś zrobić? Czyś ty zwariowała.!!
- Chciałam z sobą skończyć. - wyłkałam i zeszłam z Jacka. Usiadłam obok niego i skuliłam się w kłębek. Rozryczałam się.
- Ale dlaczego?
- Powiem ci Jack ale jak stąd pójdziemy nie mam już siły?! - wyłkałam.
- Dobrze Kim.- powiedział i pomógł mi wstać.
- Chodźmy do mnie- już uspokojona ruszyłam do domu a on za mną. Gdy już doszliśmy do mojego domu Jack się głupio zaśmiał.
- Jack o co ci chodzi.
- O to że jesteśmy sąsiadami. Ja mieszkam obok ciebie naprawdę. Powiedział i pokazał mi sąsiedni dom. I dodał jeszcze - Jak coś to ten niebieski samochód jest mój. - a ja mu na to.
- No super ja mam żółte Porsche. Jak chcesz pokaże ci je stoi w garażu. Weszliśmy do mojej willi. W domu nie było ani rodziców ani Bena.(rozdział 3) Poszliśmy do garażu, a Jack zamarł gdy zobaczył mój kochany samochód.
- Kim to twoje auto. Naprawdę?
- Tak to moje skarby. Mój brat ma sentyment do tego auta i mówił że jak będzie miał prawko to kupi sobie takie same auto tylko że czerwone.- ja się do niego uśmiechnęłam.
- A ile twój brat ma lat.?
- Ben ma 5 lat. I jest słodziutki. Na pewno go polubisz i poznasz lecz dzisiaj nie ma go w domu jest u kolegi na noc. I mam wolną chatę bo rodzice pojechali na bardzo ważny bankiet i wrócą za 2 dni.
Gdy kierowaliśmy się do kuchni upadłam na niego i jego klatę. Leżałam tak przez 5 minut. Wstałam z mojej żywej przytulanki. Spojrzałam w jego przepiękne czekoladowe oczy. On jest żywą fabryką NUTELLI!!!!!! Boże co ja mówię. Przecież ja go nienawidzę za jego aroganckoś. A może to coś więcej. To się okaże na razie mogę się przełamać i zostaniemy przyjaciółmi ale nic więcej jak na razie. Poszłam do kuchni a Jack poszedł za mną. Spytałam się go:
- Chcesz coś do picia.?
- Tak chętnie.
- Kawa czy herbata?
- Herbata. Bo po kawie nie zasnę.
- No dobrze. Idź na górę do mojego królestwa.(czyt. pokoju) Te wielkie drzwi na 2 piętrze na końcu korytarza. Ja jak zrobię nam picie to przyjdę dobrze?
- Ok.
Wykonał moje polecenie. Wstawiłam wodę na herbatę. Wybrałam moją ulubioną - arbuzową. Po 10 minutach czekania na wodę zalałam filiżanki wodą i je położyłam na tacę. Ruszyłam do mojego pokoju. Weszłam i powiedziałam:
- Jack choć na taras na który wchodzi się przez mój pokój poprzez znajdujące się z boku schody. - i wskazałam je mu.
Weszliśmy na taras. Jack powiedział:
Wow. Czyli do dyspozycji masz cały dach, który jest tarasem i masz na dodatek super widok na ocean.
- Tak to prawda. Choć do stołu - wskazałam mu krzesło przy szklanym stole. Położyłam tacę i podałam filiżankę Jackowi. Ja podeszłam do barierki. Ujrzałam przepiękny zachód słońca.
Jack podszedł do mnie.
- Powiesz mi co cię do tego skłoniło aby skoczyć pod pędzącego tira.
- Choć do stołu. - powiedziałam z łzami w oczach. Usiedliśmy.
- N oto powiesz mi co cię skłoniło do tego? - powiedział z troską w głosie. Siedziałam na przeciw Jacka.
- Tak więc... - odpowiedziałam mu całą historię z wiązaną z Brody'm (rozdział 3) od A do Z. Po tym po prostu się rozryczałam.
*************************************Jack***************************************
Biedna Kim. Podeszłem do niej i kazałem wstać ona posłusznie wykonała moje polecenie. Ja usiadłem na jej krześle i pociągnąłem ją za rękę usadawiając ją przy tym na moich kolanach. Ona jak małe dziecko się wtuliła w mój tors. Siedzieliśmy tam przez 5 min. Postanowiłem ją rozśmieszyć począwszy od:
- Kim, że zrobiłaś moją ulubioną herbatę. Z kąt wiedziałaś, że kocham arbuzy? - powiedziałem przy czym sam się śmiejąc wąchałem jej piękne blond włosy, które pachniały jak koktajl arbuzowy. NAPRAWDĘ!!
- Kochany. Arbuz to mój ulubiony owoc - powiedziała śmiejąc się. I ośągąłem swój cel - zobaczyć uśmiech Kimci.
*******************************************Kim***********************************
Podszedł do mnie i usadowił na swoich kolanach. To było dziwne, a zarazem miłe. Powiem podoba mi się Jack. Ale mu tego nie powiem. Przypomniał mi się Brody, od razu się popłakałam. Jack to zauważył i powiedział:
- Kim nie płacz przez tego palanta. Nie jest ciebie wart. Co to za facet żeby zrywać z dziewczyną przez telefon. - powiedział i mnie połaskotał. PYTANIE: Skąd on wiedział gdzie je mam? Pobiegłam do mojego pokoju i weszłam do garderoby i weszłam do garderoby. Przeszłam przez szafę (do Narnii :D-kom. od. aut.) do mojego sekretnego pokoju, który pokazała mi mama gdy przyjechaliśmy. Stał tam czarny fortepian i 4 gitary: elektryczna, klasyczna, akustyczna i basowa. Kocham muzykę. Potajemnie piszę piosenki, nikt o nich nie wie i się nie dowie. Przypomniałam sobie, że Jack cały czas mnie szuka krzyczał:
- Kim gdzie jesteś no nie wygłupiaj się.??!!!!!! - a ja lałam (czyt. śmiałam) z niego. Wyszłam z ukrycia po 15 minutach od momentu gdy to krzyczał. Zauważyłam, że on siedzi na tapczanie w garderobie. Siedział tyłem, wzięłam poduszkę i ..... walnęłam go prosto w głowę. Nie spodziewał się tego :D i powiedziałam:
- No Jack. Nie spodziewałeś się tego co?!! - krzyczałam śmiejąc się. On wstał i powiedział:
- Masz 10 sekund na ucieczkę bo pożałujesz swojego czynu. - ja pobiegłam do ogrodu. Czekałam na niego z 5 minut. Nie wiedziałam co kombinuje. Dlatego zabezpieczyłam się. W rękach miałam wąż ogrodowy który jest z lekka odkręcony, ale na szczęście stałam przy zaworze. Po 10 minutach oczekiwać do ogrody wszedł Jack. Trzymał coś za plecami. Nie zdążyłam się zastanowić co to. A on opryskał mnie bitą śmietaną i posypał kolorową posypką. :D Ja wzięłam moją tajną broń i opryskałam go. On cały mokry wziął mnie na ręce i wrzucił do basenu. Ja cała mokra a zarazem umyta nie do końca wyszłam i pobiegłam do łazienki. jack pobiegł za mną tylko kazałam mu iść do łazienki w sypialni rodziców. Wzięłam prysznic i umyłam włosy od bitej śmietany i posypki. Popryskałam się arbuzową mgiełką. Zeszłam na dół. Za mną stał Jack a ręczniku poprosił mnie o czyste ubrania. Poszliśmy do pokoju rodziców i dałam mu ubrania taty. Szczerze mówiąc polubiłam go. Nawet zaprzyjaźniliśmy się. Poszliśmy do salonu gdy Jack się przebrał. Usiedliśmy na kanapie. Jack spojrzał na telefon i powiedział:
- O matko. To już 20:30 a jutro szkoła! Tylko znając mnie znów się spóźnię i wyląduję w kozie znaczy w "Klubie Jerrego" (kto czytał inne blogi na pewno zrozumie)- powiedział i już wstawał z kanapy gdy ja złapałam go za nadgarstek i powiedziałam:
- Jack słuchaj.
- Tak słucham. - powiedział z pełną powagą. Ja położyłam mu rękę na ramię i powiedział raczej wykrzyczałam:
- JUTRO JEST SOBOTA DURNIU!!!!!! - a on zaczął się śmiać w niebo głosy tak samo jak ja :D Gdy się uspokoiliśmy powiedziała:
- Słuchaj może zostaniesz u mnie na noc?
- No nie wiem czy ci rodzice pozwolą. A poza tym znamy się dopiero jeden dzień a czuję jakbym cię znał całe życie. - powiedział.
- Jack. Z moimi rodzicami nie ma problemu, a czuję się tak samo jak ty.
- To czyli zostaje.
- Tak. Będziesz spał w pokoju gościnnym,który dzieli tylko ściana od mojego pokoju. :D - Uśmiechnęłam się.
- Kim ja idę na chwilę do domu po ciuchy na jutro, Ok- posłał mi swój z najładniejszych uśmiechów i wyszedł. Ja poszłam do kuchni. Zrobiłam przekąski bo zaplanowałam seans filmowy. Zrobiłam popcorn i nalałam coli do szklanek i wysypałam chipsy do miski. Po zrobieniu przekęsek weszłam do salonu. Położyłam smakołyki na stole przy sofie. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Jack przyszedł i powiedziałam:
- Jack ja idę się przebrać jak chcesz to wybierz jakiś film dobrze?!
- Ok. - krzyknął gdy ja byłam na schodach. Weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i umyłam ponownie włosy oraz zęby. Przebrałam się w pidżamę. Zeszłam na dół, a Jack poleciał do łazienki się ogarnąć, po 15 minutach czekania na niego,(czyli siedzenia na kanapie) zszedł i usiadł obok mnie. Nie miał koszulki. O BOŻE, JAKĄ ON MA KLATĘ!!!!!!!!!! Kim ogar, No w zasadzie co mi do stracenia nie mam przecież chłopaka, mogę sobie pozwolić nie. A teraz mogę patrzeć na sześciopak fabryki. Przez cały czas, to tak jakby mieć z nią indywidualne spotkanie. No ale przecież to jest takie spotkanie Kim myśl. Z zamyśleń wyrwał mnie Jack.
- Jack. Mam do ciebie pytanie?
- Tak.
- Ty zostajesz u mnie przez cały weekend.
- Jeśli mogę?
- Tak możesz. Jak najbardziej.
- No to zostaję. - powiedział a ja w duchu krzyczałam "O tak. Teraz klata Jacka jest tylko i wyłącznie dla mnie przez te 3 dni. O tak." Z zamyślenia znów wyrwał mnie Jack krzycząc:
- KIM, KIM!!!!! - wrzeszczał na cały dom i machał mi ręką przed oczami.
- Co się dzieje!! - krzyknęłam i wstałam jak oparzona.
- Kimcia, spokojnie zamyśliłaś się.
- No ok. To jaki film oglądamy?
- Paranormal Activity 4. - nie no horrory, ja ich w prost nienawidzę. Chociaż będę mogła się przytulać do umięśnionej klaty Jacka. To będzie coś.
- Nie no spoko, tylko jest jeden tyci,tyci,tyci szczegół.
- Jaki? - spytał Jack.
- Ja nienawidzę horrorów. - krzyknęłam mu do ucha ale \potem oznajmiłam mu:
- Jack jak będą straszne momenty to nie moja wina jak będę się do ciebie tulić! - powiedziałam i zalałam się rumieńcem. ZARAZ.... RUMIEŃCEM!!! PRZECIEŻ JA SIĘ NIGDY NIE RUMIENIŁAM. No dobra ale mniejsza z tym. Film się zaczął po kilku minutach Jack już obioł mnie ramieniem. Przy najgorszych momentach przytulałam się do nagiej klaty Jacka. Co mu się podobało. Wyszeptał mi do ucha.:
- Kimcia nie bój żaby. Gdy ja tu jestem nic ci się nie stanie. Obiecuję. - powiedział i przytulił mnie mocniej do siebie. Już miał się film kończyć gdy nagle...
Rozległ się dzwonek do drzwi.(XD) Jack poszedł otworzyć drzwi, a ja zostałam sama na kanapie i zakrywałam twarz dłońmi. Usłyszałam jak czekoladowooki mnie woła więc zatrzymałam film.
***************************************Jack***************************************
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, więc poszedłem je otworzyć. Kim została w salonie. Otworzyłam drzwi a tam stało dwóch funkcjonariuszy policji i spytali się mnie:
- Czy zastaliśmy w domu Kimberly Crowford?
- Tak. Zawołać ją.
- Gdyby można było.
- Już. Kim choć ktoś do ciebie!!
************************************Kim******************************************
Podeszłam do Jacka i ustałam koło niego, tam co zobaczyłam dosłownie mnie zamórowało. Stali tam funkcjonariusze policji. Spytałam się:
- Tak. O co chodzi? - pełna zdziwienia.
- Pani Kim Crowford?
- Tak to ja.
- Mamy dla pani złą wiadomość - nie wiedziałam co mam myśleć. Jack obiął mnie w talii i przybliżył do siebie- otóż..- kontynuował- Amy i Dawid Crowford (rodzice Kim) nie żyją.- na tę informację wtuliłam się w klatkę piersiową Jacka. - Zginęli w wypadku samochodowym. Mam do pani jeszcze jedno pytanie?- spytał się oficer.
- Tak jakie?- wyłkałam
- Czy pani jutro (w sobotę) mogła się pani wstawić na komisariat aby rozpoznać zwłoki czy to na pewno pani rodzice?
- Tak wstawimy się. - odpowiedział za mnie Jack bo ja już nie miałam siły. -Dobranoc.
- Dobranoc.- Jack zamknął drzwi. Ja pobiegłam do salonu i położyłam się na kanapie wtulając się w poduszkę, dałam upust łzą. Jack podszedł do mnie i ukucnął przy mojej głowie.Powiedział:
- Kim tak mi przykro. Choć tutaj. - wstałam i przytuliłam się do niego.
- Cii ... Kim cicho. - uspakajał mnie i kołysał t obyło miłe. Naprawdę!. On z zaskoczenia wziął mnie na ręce. Ja krzyczałam:
- Jack puszczaj mnie.
- Nie- zaniósł mnie mojego pokoju i położył do łóżka. Powiedział:
- Kolorowych snów- powiedział i dał mi buziaka w czoło. Już miał wychodzić gdy ja złapałam go za nadgarstek i powiedziałam:
- Jack.
- Tak Kim.
- Proszę zostań ze mną. Nie chcę być sama. :(
- No dobrze. Ja śpię na tapczanie. Tylko pójdę po pościel. - miał już wychodzić gdy ja znowu złapałam go za nadgarstki.
- Jack. Nie, nie idź będziesz spał ze mną na drugiej połowie łóżka, wiem że jesteśmy przyjaciółmi ale potrzebuje cię.
- Dobrze Kim. - odrzekł i położył się koło mnie. Ja po 15 minutach kręcenia się na łóżku wpadłam w obięcia Morfeusza.
***************************************Jack***************************************
Położyłem się obok Kim. Blond piękność wierciła się strasznie, ale zasnęła. Ja postanowiłem pójść w jej ślady. Rozmyślałem nad Kim i mną. Dopiero znamy się jeden dzień, a ja już wiem, że razem będziemy się świetnie dogadywać. Bardzo ją lubię Kim, nie ja ją KOCHAM!!!!! Ale jej tego nie powiem. Bardzo mi się podoba, ale nie z wyglądu tylko z charakteru. Co ja plotę z wyglądu też. Kim to najpiękniejsza dziewczyna jaką spotkałem. Rozmyślałem też nad tym jak ona sobie poradzi teraz gdy jej rodzice zginęli. Ma małego braciszka którym na pewno będzie się musiała zająć. Nie wiem jak ona to wszystko połączy: szkoła, dojo,praca mówiła mi, że tak samo jak jej mama jest modelką i za miesiąc wyjeżdża na bardzo ważny kontrakt do Paryża na FaschonWeek(czyt.Faszonłik). Pomogę jej to wszystko utrzymasz w ryzach. Będę ją chronił własną piersią :D Boże jak to brzmi. Po prostu będę ją chronił. Po 30 minutach rozmyśleń wpadłem w obięcia Morfeusza.
*********************************************************************************
Siemaneczko miśki. To ja Wika i oto 4 rozdział na moim blogu. Bardzo długi wiem po prostu taki mi wyszedł ale jestem z niego zadowolona dobra teraz czas na pytania:
Czy rodzice Kim żyją czy nie?
Co będzie z Jackiem i Kim?
Czy ktoś się pojawi w następnych rozdziałach?
Wszystko okaże się w następnych rozdziałach. Serdecznie zapraszam do czytania bloga.
PAMIĘTAJ!!!!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ


Rozdział BOSKI
OdpowiedzUsuńbiedną Kim
dawaj szybko nn
Super. Dziękuję za tak gorące słowa. A rozdział jak napisze to wtedy dodam jeśli chcesz pogadać to podaj gg.
UsuńKomentuje. Nie ma to jak pisanie bloga na przyrodzie xD
OdpowiedzUsuńTak. I ty dobrze wiesz dla czego !! <3
Usuń