środa, 13 listopada 2013

Rozdział 3 ,, Patrzyli się we mnie jak w święty obrazek"

  Hejki miśki rozdział dedykuję Patty Howard. Tak więc serdecznie zapraszam do oczytania. 


 Poszłam na salę a tam zobaczyłam .... Gace i straszny układ czirliderek. (ha nie tego się spodziewaliście co!! :D ) Boże one nawet salta do przodu nie potrafią. Matko boska co za cioty. Z wyjątkiem Grace. Jedyna potrafi coś z akrobatyki. Już prawie dochodziłam do mojej przyjaciółki, chyba mogę ją tak nazwać. Odwróciła się i mnie przytuliła. Potem przedstawiła mnie pozostałym dziewczynom z drużyny. Pokazałam im jak się robi szpagat, wstałam i się odwróciłam, zobaczyłam Jacka i chłopaków, którzy wpatrywali się we mnie jak w święty obrazek. Zarumieniłam się z tego powodu. Bili mi brawo a w szczególności Jack. Boże czy on nie może zrozumieć, że ja mam chłopaka- Brody'ego. Grace podeszła do mnie:
- Kim. Choć teraz pokarzesz naszym kochanym dziewczynom jak się  robi salta w przód pod rząd!!
- No dobrze.
- To choć.
Grace pociągnęła mnie za rękę. I zaprowadziła na koniec sali, więc zaczęłam pokaz. Skończyłam dokładnie na drugim końcu sali. Wszystkim szczeka opadła.
No i co wy na to. Oł je Kim Crowford pokazała na co  ja stać. Podbiegła do mnie Grace i mi pogratulowała. Zostało jeszcze tylko 10 minut do końca lekcji, więc szybko pobiegłam do szatni się przebrać w moje ubrania. Zajęło mi to dobre 20 minut bo jeszcze wzięłam prysznic. Grace była taka dobra i specjalnie na mnie poczekała. Postanowiłyśmy iść do Phila Falafela na falafele. Zadzwoniłam do Mamy.

***************************Rozmowa telefoniczna******************************
-Hej mamuś. Słuchaj będę dzisiaj w domu po 20.
- A dlaczego tak późno?!
- Dlatego, że wraz z moją nową przyjaciółką postanowiłam po lekcjach pojechać do miasta na mały shopping. (czyt. szopping).
- No dobrze. Tylko mnie dzisiaj nie ma w domu. Jadę z tatą na bardzo ważny bankiet. Ben jest u kolegi na noc. Masz klucze?!!
- Tak mamo nie bój się.
- To dobrze do zobaczenia jutro. A i jeszcze jedno!
- Tak mamo? - powiedziałam z ironią w głosie.
- Masz pełną lodówkę, nie wracaj do domu masz czas do 22 a nie do 20, przelałam na twoją kartę kredytową 5 tys. i możesz sobie kupić co chcesz.- mówiłam że moi rodzice mają dużo kasy i nie żałują mi anie Benowi. Możemy ją wydawać na rozsądne rzeczy a nie na głupoty typu zdrapki itp.
- No dobrze. Kocham cię!! Całuję!! Papa!
- Papa. Kocham!!

******************Koniec rozmowy telefonicznej**************

Poszłyśmy najpierw do fila coś zjeść. Następnie po zakupy. Kupiłam sobie 4 bluzki, 6 sukienek, 3 pary spodni, 4 pary butów i 2 małe torebki oraz 5 par kolczyków, 3 naszyjniki. A grace kupiła sobie bardzo ładny zestaw. Po zakupach pojechaliśmy do mnie i odstawiliśmy torby. wróciłyśmy się jeszcze raz do galerii bo chciałyśmy pójść na kawę. Gdy już miałyśmy wchodzić do kawiarni zobaczyłam dojo Bobi'ego Wasabi'ego. Spojrzałam na uczniów i wróciły wszystkie wspomnienia. Tak naprawdę nigdy nie przestałam kochać tego sportu. Mam czarny pas II stopnia, ale się tym nie chwalę. Moi rodzice nie zgadzają się na to abym trenowała karate. Kim weź się w garść. Mam 18 lat więc teraz mogę sama podejmować dla mnie ważne decyzje. Postanowiłam znowu zapisać się na treningi. Weszłam do budynku wraz z mną Grace. A tam przeżyłyśmy szok. Na ławkach siedzieli Jerry, Eddie  Milton i ... Jack oraz 2 inne dziewczyny. Dowiedziałam się od przyjaciółki, to największe plastiki w szkole Donna i Lindsey (są już w bohaterach). One chodzą tutaj tylko dla fabryki czekolady. Ale mniejsza z tym. poszłam do gabinetu sense-ja. Zapukałam,  weszłam a Grace mi towarzyszyła.
- Dzień dobry.
- Witam - powiedział gość ok. 30.
- Chciałybyśmy się zapisać na treningi.
- Macie jakieś doświadczenie?
- Tak ja mam czarny pas II stopnia. - powiedziałam u facetowi zrzedła mina. Spytał się Grace:
- A ty?
- Ja mam żółty pas. - powiedziała a on się na tą wiadomość ucieszył jak dziecko gdy dostaje cukierka. 
- To super. Jesteście oficjalnie przyjęte do tego dojo. Nazywam się Rudy. - podał nam rękę.
- Kim
- Grace.
- Miło mi was poznać. A teraz szybko pobiegnijcie się przebrać do szatni.
 Ruszyłyśmy zgodnie z poleceniem lecz wcześniej wręczył nam nasze kimona i pasy. Ja oczywiście czarny a Grace żółty. Po drodze natknęłyśmy się na plastiki. Nic nie powiedziały tylko całe nadąsane ruszyły na przód. Przebrałyśmy się w zabójczym tempie. Rudy i reszta już siedzieli na macie.
- Kochani mamy dwie nowe uczennice, Kim i Grace. Kim ma czarny pas II stopnia, a Grace żółty. Dzisiaj ćwiczymy w parach. Jerry i Milton, Eddie i Donna, Grace i Lindsay oraz Kim i Jack. Zaczynacie według kolejności, na matę pierwsza para.
pierwszą walkę wygrał Jerry, drugą Eddie, trzecią Grac. Przyszła pora na mnie i fejmucha(Jack <3). Walczyliśmy dobre 15 minut. Każdy patrzył się na nas z satysfakcją. Ja obrania-łam, każdy cios Jacka przy czym go męcząc. Zadałam ostateczny cios wtedy gdy był on na maksa wypompowany.  Oberwał od mnie mocnym kopem z pół obrotu. Poleciał na ziemie. Plastiki podbiegły do niego i wykrzyczały:
- Pożałujesz tego Kim. POŻAŁUJESZ - i zwróciły się do Jacka - Jack'uś nic ci nie jest?
- Nie. - wstał i podszedł do mnie. - Kim to była bardzo wyrównana walka szczerze gratuluję - i podał mi rękę. CO JACK BREWER PODAJE MI RĘKĘ?? Po chwili namysłu uścisnęłam ją. On nie jest taki zły. Może się kiedyś do niego przekonam. Ale to czas pokaże. Szczerze nie przejęłam się słowami plastików, które wypowiedziały dobre 5 minut temu :D. Wszyscy pobiegli do mnie i mi pogratulowali. Usłyszałam Ze Jacka nikt nie pokonał od 2 lat. Czyli byłam pierwszą osoba która go pokonała. SUPER!! Podziękowałam i poszłam do szatni. Grac została jeszcze na sali. Już miałam wychodzić z dojo, gdy zadzwonił do mnie telefon. Usiadłam na ławce w dojo. Spojrzałam na wyświetlacz, a tam było napisane że dzwoni Brody więc odebrałam. Ucieszyłam się z tego powodu ale to było jak słońce przed burzą.
*********************Rozmowa telefoniczna*************
- Cześć kochanie. Co tam u ciebie? Nie wiesz jak strasznie tęsknię za tobą. - powiedziałam w pełni uradowana.
- Cześć Kim. - powiedział bardzo przygnębiony. - Musimy porozmawiać.
- Tak Brody? O co chodzi? Nie strasz mnie.?!
- Kim chodzi o to, że... - już powoli napływały mi łzy do oczu.-,że... związki na odległość nie mają przyszłości.
- Brody proszę nie rób mi tego?! - łkałam.
- Kim to koniec. - powiedział i się rozłączył, a ja się po prostu rozryczałam. Wybiegłam z dojo i galerii. Biegłam prosto przed siebie, nie zważając na nic. Stałam na środku drogi. Zobaczyłam jak pędzi prosto na mnie rozpędzony tir. Chciałam ze sobą kończyć. Nie mam po co żyć. Już miał we mnie uderzyć, gdy nagle...

***********************************************************************************
Cześć kochani. To znowu ja. Rozdział dzisiaj z tego powodu, że jutro jestem zajęta i nie będę miała czasu go wstawić. Tak więc jest i o to ten rozdział. Jak widzicie mamy nowy wygląd bloga. Zawdzięczam go Patty Howard. Tak wiem kochana. Dziękuje ci już 3 raz publicznie, 2 raz na blogu i 1 osobiście. No co mam robić jak jest taki piękny.
Pamiętaj!!!
Czytasz=Komentujesz=Motywujesz!!

Serdecznie zapraszam na blogi naszej kochanej Patty:

Piątego nie mogę znaleźć. Tak więc kochana dziękuję ci z całego serca.

3 komentarze:

  1. hahaha dziękuję za te linki kochana jesteś!! :)
    Rozdział świetny!
    Powiedz, że Kim uratuje Jack!!
    Powiedz, że tak!!
    Czekam na nowy! :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział BOSKI
    Mam nadzieję że Jack uratuje Kim
    Dawaj szybko nn bo chyba
    zawału dostanę z niewiedzy :-\

    OdpowiedzUsuń