czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 8 ,,On jest taki sodki"

Hejki miśki to ja Vika i zapodaję rozdział 8. Zapraszam do czytania. <3


 Weszliśmy do salonu a tam przeżyłam szok. Zobaczyłam..........  jak mój braciszek bawi się Jerry'm jednorożcami. Yyyyyy WTF?? . Jack powiedział:
- Przecież go uspałem. To co on pił że po 15 minutach się obudził. - powiedział i złapał się za głowę. Nie słuchałam go tylko na samą myśl o tym że już on nie będzie się bawił z rodzicami popłakałam się. Mały to zauważył i podbiegł do mnie. Za Kim on jest taki spostrzegawczy. Pomyślałam. Na pewno ma to po tacie. I się uśmiechnełam ale zaraz po tym uśmiech mojej twarzy znikł w mgnieniu oka. Pierwsze łzy poleciały po moim policzku a za nimi kolejne. Maluszek odrazy podbiegł do mnie i wytarł je swoimi małymi rączkami próbując je zatamować ale na marne. Wtulił się we mnie, a po nim Jack. Jerry gdy to zobaczył też się do nas przyłączył. Powiedziałam:
- Dobrze że mam was.- powiedziałam i się uśmiechnęłam. Ben spytał się:
- Kimcia co sie dieje - ja usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłoniach. Jack usiadł po mojej prawej stronie biorąc Bena na kolana bo prosił. Powiedziałam do fabryki :
- Mówiłam że się polubicie.- mówiąc uśmiechnęłam się do niego. Oparłam się. Jack odpowiedział mi:
- Tak. On jest taki sodki. A takich słodyczy nie mam w domu. Jedynie mam starego gnoma (czyt. brata), który przyjeżdża w poniedziałek.
- To ty masz rodzeństwo przecież mówiłeś że jesteś jedynakiem.?!
- Och Kimi. Moja słodka Kimi. - na te słowa się zarumieniłam - Jak zwykle nie słuchasz jak do ciebie mówię. Opowiadałem ci że mam starszego brata Tom'a. Ale ty jak zwykle bujałaś w obłokach.
- Och sory. - uśmiechnęłam się.
- Miałem jeszcze siostrę ale już nie mam :(. - powiedział.
- Jack ja nie wiedziałam. Tak mi przykro.
- Choć na spacer. - ściągnął Bena z swoich kolan i usadowił do na sofie bo zasnął. Wypiliśmy kawę a potem Jack powiedział do Jerry'ego:
- Stary mała zmiana planów. Ja idę z Kim na spacer a potem na komisariat. Ok? Więc jak mały się obudzi zawieziesz go do domu Kim. Mały na pewno ma klucze a tak na marginesie siostra Kim Vanessa jest w domu. Ok?
- Ok.
- Dobra uszaty ja idę z Kim. Pa
- Pa
Powiedział Jack i już wyszliśmy z domu. Jack cały czas mnie rozśmieszał. Po 15 minutach wygłupiania się doszliśmy do parku. Usiedliśmy na ławce przy fontannie.
- No to teraz opowiadaj. Może dowiem się więcej na twój temat a ty na mój ok.
- Ok.
- No to zaczynaj.
- Mieszkam z rodzicami, chociaż ich prawie cały czas nie ma w domu. To można stwierdzić, że tak jakby mieszkam sam. Mam 18 lat, mam starszego brata Tom'a który ma 22 lata. Mam czrny pas III stopnia w karate, mój dziadek był trenerem Bob'iego Wasabi'ego, i miałem jeszcze siostrę ... - powiedział z smutkiem w głosie i widziałam jak zaszkliły mu się oczy - a odnośnie mojej siostry to. - powiedział i jedna samotna łza spłynęła po jego policzku. Nie ukrywał tego przede mną jak inni chłopacy.
- Jack. Jak nie chcesz to nie mów. - wzięłam jego twarz w swoje dłonie.On mi odpowiedział:
- Kim... - i wziął moje ręce w swoje. Kontynuował - Miałem młodszą siostrę Aschley. Dowiedziałem się dopiero gdy miałem 12 lat. czyli 6 lat temu. Ona po porodzie przeżyła tylko 2 dni. - powiedział i się na dobre rozpłakał. Przytuliłam go. Powiedziałam:
- Cii ..... już dobrze, już dobrze. - po tych słowach już się trochę uspokoił.
- Kim słuchaj ja nigdy nikomu o tej historii nie mówiłem. Z jednym wyjątkiem....
- Jerry - powiedzieliśmy jednocześnie. Wreszcie zobaczyłam uśmiech na jego twarzy. O boże te jego dołeczki. 
- Jack teraz moja kolej - powiedziałam poważnym głosem.
- To słucham.
Powiedziałam a on słuchał.
- Ja cię w pełni rozumiem. Przeżyłam taki sam przypadek gdy miałam 10 lat. Ale do rzeczy. Mam tak naprawdę 3 rodzeństwa tylko teraz mam już 2. - powiedziałam i jedna samotna łza spłynęła po moim policzku. Jack starł ja swoim  kciukiem - Gdy miałam 10 lat. mama była w ciąży. Urodziła się moja młodsza siostra Agata. Przeżyła tylko rok. Rodzice po stracie małej nie chcieli mieć więcej dzieci. Ale mam Bena a rodziców już nie. - rozpłakałam się na dobre. Teraz to on przejął inicjatywę [bez skojarzeń] i mnie przytulił. Uspokoił mnie po 10 minutach.
- Kim. - powiedział
- Tak?
- Musimy jechać na komisariat. Choć. - wstał z ławki i podał mi rękę. Po 5 minutach doszliśmy pod dom Jerry'ego i wsiedliśmy do samochodu Jack'a.



   
Podjechaliśmy pod komisariat.



 CDN <3
****************************************
Hejki misiaki i oto nowy rozdział. Jak zauważyliście na blogu żadzi jak narazie dramatyzm ale to nie długo się zmieni.

Pamiętaj:
Czytasz + Komentujesz = Motywujesz !!! 

2 komentarze:

  1. Boskie!!!
    Nie mogę doczekać się KICK'a.
    Szybko dodawaj nowy rozdział.
    Przeczytałam+Skomentowałam=Zmotywowałam

    OdpowiedzUsuń