Rozdział dedykuję :
- Patty Howard, <3
- Niezwykłą000
- Marta Z.
- Wiktoria K.
Dziękuję wam dziewczyny. <3 No to zaczynamy :P
Dojechaliśmy na komisariat. Podeszłam do rejestracji i powiedziałam:
- Dzień dobry. jestem Kim Crowford i miałam zgłosić się na rozpoznanie zwłok.
- Tak. Już wzywam komendanta. Proszę usiądź w poczekalni. - z godnie z poleceniem recepcjonistki wraz z Jack'iem usiedliśmy na wskazanych miejscach. Nie czekaliśmy zbyt długo. Dobre 15 minut. To prawda że w dobrym towarzystwie czas płynie szybciej :D Poszliśmy razem do gabinetu komisarza. Wskazał nam fotele przed jego biurkiem więc usiedliśmy. Powiedział:
- Jak już wiesz twoja siostra Vanessa jest już w domu.
- Tak.
- Dobrze nie będę ci zadręczać pytaniami. Chodźmy do kostnicy.
Na te ostatnie dwa słowa wypowiedziane przez niego uroniłam jedną samotną łzę.
Gdy wstaliśmy poleciały kolejne. Jack jak to Jack zauważył to i od razu otarł moje łzy i objął mnie w talii. Doszliśmy do wielkich, metalowych drzwi. Zrobiło mi się zimno. Jack oczywiście musiał to zauważyć i przytulił mnie mocniej do siebie. Komisarz powiedział:
- Kim musimy iść.
- Już - powiedziałam - Jack zostań tutaj.
- Ok Kim.
Powiedział i dał mi całusa w policzek i usiadł na krześle przed kostnicą. Ale zaraz, zaraz, zaraz. czy Jack Brewer (zmieniłam mu nazwisko na pierwotne :P - kom. od aut.) dał mi dosłownie przed minutką całusa. Myślałam i strzeliłam buraka aż ktoś nam nie grzecznie przerwał. Nie kto inny jak pan komisarz. Kurwa co to ma być (z góry przepraszam za wulgaryzmy - kom. od aut.)!!!! Dobra trzeba się ogarnąć . Gdy pan niecierpliwy (czyt. komisarz) skończył swój monolog że nie mamy za dużo czasu weszliśmy do kostnicy. Boże jak tam było zimno. zaczęłam się trząść. Na środku sali stały dwa stoły na których leżały dwa truposze okryte białą płachtą. Rzuciły mi się w oczy dwie złote obrączki na palcach oraz złota i srebrna bransoletka na rękach osób.
Podeszłam do osób które miały na rękach tą ozdobę. Popłakałam się. Te bransoletki dostali od nas czyli od mnie i mojego rodzeństwa rodzice na 20 rocznicę ich ślubu. Tata srebrną a mama złotą. Już nie musiałam oglądać ciał wiedziałam że to oni rozpłakałam się na dobre. Ale dla upewnienia podniosłam płachty. Przeżyłam szok....... TO BYLI MOI RODZICE.!!!!!!!! Nie mogłam w to uwierzyć. Moja podświadomość to wypierała. Nie mogłam w to uwierzyć. Rozryczałam się jeszcze bardziej. No dobra nie spędzałam z nimi tyle czasu ale to nadal moi rodzice. kocham ich jak diblii. No i co że mieli te swoje pokazy mody, nagrywanie filmów, wyjazdy służbowe i bankiety. JA NADAL ICH KOCHAM I KOCHAĆ NIE PRZESTANĘ!!!
- Kim to twoi rodzice? - spytał się komisarz
- Tak.
Wyłkałam. Wybiegłam z sali Jack wstał. Ja pobiegłam do niego i rzuciłam mu się w ramiona. Rozryczałam się jeszcze bardziej. Ja wale to jeszcze bardziej się nie da - pomyślałam.
- Kim to prawda?
Kiwnęłam twierdząco głowa i JESZCZE BARDZIEJ się rozryczałam. Na prawdę gdzie ja mam taki zapas tych łez do huja że mogę tyle wypłakać.
- O Kim tak mi przykro. Pamiętaj że zawsze możesz na mnie liczyć.
++++++++++++++++++++++++++
I oto mamy rozdział po długiej rozłące nareszcie jest. Tak wiec i oto wszystko jasne. KOCHAM WAS MIŚKI. !!!! Za 5 kom. next <3

Super rozdział :)
OdpowiedzUsuńPopracuj tylko nad ortografią, bo serio trudno się czyta wulgaryzmy źle napisane xD
Biedna Kimi...
Jack jaki kochany hehe :**
Dziękuję za dedyk :) i jeszcze jedna sprawa. Tu Marta Z. Po prostu zmieniłam nick :)
Czekam na nn ^^
No to przeczytałam rozdział tak jak wszystkie inne xD
OdpowiedzUsuńJestem tu pierwszy raz i muszę przyznać że masz ty talent!
Rozdział wspaniały tak samo jak pozostałe
Już czekam na nexta!
Dziękuję ślicznie.
UsuńNikt mi nie powiedział aż tak miłych słów.
Dziękuje jeszcze raz i Koffam <3