Siemaneczko miśki to ja Vika i mam dla was nowy rozdział. A dedykuję go :
- Miśce Howard,
- Marmalad M. ,
- Marmalad M. ,
Dziękuję za motywujące komentarze <3
- Kimcia co ty tu robisz?
- Nie mogłam spać.
- Aha ale to nie powód żeby mnie budzić z samego rana. - powiedział zły.
- Przepraszam.
Powiedziałam i spuściłam głowę. ,, Skoro jest na mnie zły to nic tu po mnie" - pomyślałam. Ruszyłam w stronę mojego domu. Już się odwracałam, gdy Jack złapał mnie za nadgarstek i odwrócił mnie w swoją stronę. Wpadłam na jego umięśnioną klatę. Jack położył swoje dłonie na mojej talii a ja moje na jego torcie. Podniósł mój podbródek jedną ręką każąc mi spoglądać na jego fabrykę czekolady.
- Ale nie powiedziałem, że nie odpowiada mi twoje towarzystwo. - powiedział uśmiechając się do mnie szczerze. A ja odwzajemniłam to rumieniąc się przy tym ,, CHOLERA. ZNOWU. POWAŻNIE. CO ON MA W SOBIE TAKIEGO ŻE MUSZĘ SIĘ RUMIENIĆ. " - pomyślałam.
- Wiesz dobrze o tym, że nie powiedziałem że masz sobie iść. Tak?
- No tak ale powiedziałeś że to nie był powód cię bdzić więc uznałam że lepiej będzie jak sobie pójdę - kontynuowałam bym swój monolog lecz przerwano mi. Kto? Jack oczywiście. A czym? Dał mi całusa w policzek. ,,O matko znowu Kim naprawdę" - pomyślałam.
- Lubię gdy się rumienisz. - po tych słowach dostał kuksańca w bok.
- No przestań.
- No ok.
- Kimcia choć do domu.
- No dobra.
Poszliśmy do jego domu. Salon był po prostu boski:
- Jack twoich rodziców nie ma? Nie będą źli? nie chcę się narzucać.
- Ależ się nie narzucasz. moi rodzice są w kuchni ale zaraz jadą na konferencję. Tata na konferencję na temat swojego zespołu, a mama w sprawie nowej kolekcji.
- To twoja mama jest tą projektantką mody marki Brewer.
- Tak.
- Byłam na jej wszystkich pokazach mody. Mam połowę szafy jej najlepszych kolekcji nawet szłam w 3 pokazach organizowanych przez twoją mamę. Boże jak ja bym chciała ją poznać.
- Może kiedyś ją poznasz. - powiedział i puścił mi oczko.
- Aha no okej.
- Choć idziemy do mnie. Idź na górę 3 drzwi po lewej. Ok. A ja pójdę po coś do picia.
- No dobrze.
Ruszyłam schodami na górę. Znalazłam drzwi z tabliczką z napisem ,, Jack tu jest Bogiem". Boże co za tabliczka. Wywnioskowałam z tego że to jest jego pokój. No jestem ciekawa ile dziewczyn tutaj było. Grace mówiła mi, że Jack jest casanovą więc jestem bardzo ciekawa ile już ich zaliczył. Weszłam i ukazał mi się przepiękny pokój.
Usiadłam na łóżku. Jaką on ma milusią narzutę. Spojrzałam na biurko a tam była ramka z zdjęciem przedstawiającym Jack'a, Jerrego, Grace, Miltona i Julię oraz naszego sense-ja Rudiego. Stali objęci. Zobaczyłam też 3 gitary na stojakach ustawionych pod oknem.
,, Jak ja długo nie grałam, śpiewałam i tańczyłam." - pomyślałam. Siedziałam z 10 min. na jego łóżku, aż przyszedł w pełnej okazałości mój osobisty Grecki Bóg. CZY JA POWIEDZIAŁAM MÓJ. O matko Kim ogar. Proszę cię Kimcia ogarnij się. Położył tacę na biurku i podał mi kubek z gorącą herbatą. Upiłam łyk. Jack usiadł obok mnie.
- Kimcia co się stało, że nie mogłaś spać?
- Nie wiem.
- No powiedz mi. Wiesz, że mi możesz powiedzieć wszystko.
- Tak. Wiem o tym.
- Więc?
- Wiec nie mogłam spać myśląc o tym, że dziś zostanie odczytany testament moich rodziców.
- Będzie dobrze kim.
- Mam taką nadzieje.
-Tak Kim trzeba mieć nadzieję.
- Ale wiesz Jack jest takie powiedzenie że nadzieja matką głupich. Ale ja w to nie wierzę.
- I bardzo dobrze Kimcia.
Powiedział i mnie przytulił.
- Jack? Mam do ciebie prośbę.
- Tak jaką??
Odsunęłam się od niego i wzięłam go za ręce i spojrzałam w jego fabrykę czekolady.
- Czy pójdziesz ze mną i Van do notariusza i odwieziesz ze mną Bena do Jerrego.
Powiedziałam i posłałam mu jeden z moich słodkich uśmiechów.
- No dobrze Kimcia dla ciebie zawsze.
Powiedział a ja rzuciłam mu się w ramiona.
- Dziękuję - wyszeptałam mu do ucha.
- Dla ciebie zawsze. Kimcia to ja idę się ogarnąć. A ty zostań tutaj. OK?
- Ok.
Czekałam nie całe 15 min. aż w pokoju pojawił się Jack.
- Kim idziemy do ciebie?
- Tak.
- To choć.
- Jack? - spytałam.
- Tak?
Podeszłam do niego i wtuliłam się w niego jak w pluszowego misia.
- Dziękuje że jesteś.
- I będę. - pocałował mnie w czubek głowy.
- Ty cwaniak a ty śniadania nie jadłeś.
Odsunęłam się od niego od razu i zagroziłam palcem wskazującym.
- A no tak. A tak w ogóle to od kiedy się tak o mnie troszczysz.
- A od teraz jak się nie podoba to nie.
Fochnęłam się na niego i odwróciłam na pięcie.
- Kimcia foch4ever na 5 min.
- A może i na dziesięć.
Powiedziałam i wytknęłam mu język
- No Kim no nie bądź taka.
Obszedł mnie do o koła i pocałował w policzek.
- No dobra wybaczam ci.
- Jest. - zaznaczył to ręką.
- Wiesz że nie potrafię się na ciebie długo gniewać.
- Wiem. A tak w ogóle to nie jestem głodny.
- No dobrze. Ale u mnie robię ci śniadanie i bez gadania je jesz.
- No ok. ......... MAMO.
- Coś powiedział.?!!!
Spytałam już wkurzona (ładniej mówiąc) na niego. Wzięłam poduszkę do ręki i spytałam ponownie.
Spytałam już wkurzona (ładniej mówiąc) na niego. Wzięłam poduszkę do ręki i spytałam ponownie.
- Coś powiedział.?!!!
- Nic.
- Nic tak??
Walnęłam go poduszką w jego głupi łeb. I tak zaczęła się 10 minutowa bitwa na poduchy. A wiecie kto wygrał. No oczywiście że JA. Jack zmachany opadł na łóżko i powiedział.
- No dobrze przepraszam.
- Wybaczam.
Wybuchnęłam śmieciem a on zaraz po mnie. Już gdy się ogarnęliśmy ruszyliśmy do mojego domku. Po 5 min. byliśmy już u mnie. Zaprowadziłam go do mnie do pokoju i usiedliśmy na moim wielkim "małżeńskim łożu". Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. tematy nam się nie kończyły aż do momentu gdy do pokoju wparował/ała....
==================================================
Cześć Miśki to ja Vika i witam waz po naszej długiej rozłące. Oto rozdział 10. Zapraszam do czytania. Jesteście ciekawi kto wparował do pokoju Kim.?? Jaki spadek dostaną po rodzicach i czy w ogóle go dostaną?? A tego wszystkiego dowiecie się w rozdziale 11.
PAMIĘTAJ :
CZYTASZ + KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ !!!



Genialny rozdział!
OdpowiedzUsuńHmm... nie mam pojęcia kto wparował do pokoju Kim...
,,Jack tu jest Bogiem" Hahaha rozwaliłaś mnie tym!
Już czekam na nexta kochana!
Pisz szybciutko!
Łee ja też bym chciała być Bogiem w moim pokoju xD ale muszę dzielić pokój z siostrą -,- ta powyżej /\
OdpowiedzUsuńRozdział super :) haha jak na mnie to za słodki, ale ja to nie normalna jestem, bo zawsze jak ktoś myśli tak ja Kim to rzygam tęczom xD
Ogólnie romans to nie moja bajka. Skakanie sobie do gardeł zawsze spoko :D
Dobra tamta dedykacja to chyba dla mnie, ale nie jestem pewna. Może źle przepisałaś? Dobra, ape jeśli to jednak dla mnoe to dziękuję i na przyszłość to Marmalad M. Xd
Czekam na nn ^^
Czemu ja nie mam takie Grackiego Boga w pokoju?
OdpowiedzUsuńNooo czeeeeemu?
Ej no ale czemu urwałaś w takim momencie?
Hmmm?
Czekam na nn
z NIECIERPLIWOŚCIĄ
I TO DUŻĄ
Jack tu jest Bogiem - odpadłam !
OdpowiedzUsuńJezuuu co za wyobraźnia !
jesteś genialna !
Rozdział jest BOSKI ! już nmg doczekać się kolejnego <3
Przeczytałam twojego całego bloga , wszystkie rozdziały i jestem wniebowzięta . Masz ogromny talent . Zazdroszczę , też bym chciała tak pisać . No trudno . Masz mi tu szybko pisać kolejny rozdział bo jak nie to chyba zeswiruje . Oczywiście żartuje . Rozdział cudowny , pozdrawiam :))
OdpowiedzUsuń