poniedziałek, 7 lipca 2014

Rozdział 15 "Co to ma znaczyć!!"

I oto rozdział 15. Zapraszam do czytania. dedukuję go wszystkim czytelnikom i komentatorom :D

(....) - myśli bohaterów

[....] - moje komentarze :D

Jack zaproponował wieczorek filmowy. Zorganizowałam przekąski. Oglądaliśmy do 1 w nocy filmy gdy nagle.....


Do pokoju wleciała jak burza Van. Włosy miała po układane chyba na wszystkie strony świata. Po prostu wyglądała jak czarownica. Zaczęliśmy się śmiać i nie mogliśmy przestać.
- Van hahahahahha jak ty wyglądasz.
- Co?? Ja??
- Tak ty idź do lustra w garderobie i zobacz.
Poszła do garderoby i krzyknęła.
- Matko. Wyglądam jak czupiradło.
I nie zauważyliśmy jak do pokoju wpadł Ben.
- Potwul psysedl potwul.!!!! AAAAA ON MJIE ZJE!!!! AAAA. - krzyczał a po chwili zaczął Van okładać misiem. - A mas ty zly potwoze tym jaziem mjie nje dosniajeś. A maś ty paskiudo !!! - nawalał misiem ją przez cały czas. A ja i Jack normalnie nie wytrzymaliśmy ze śmiechu. Van krzyczała, że ma przestać. Ale Ben nic sobie z tego nie robił. Podbiegłam do malca i wzięłam go na ręce tłumacząc, że to tylko Van. A malec powoli się uspakajał.
- Już ciszko. - szeptałam mu do uszka.
- Van proszę cię ogarnij się i idź do łóżka.
Przytaknęła w zgodzie i poszła do swojego pokoju.
- Jack ja idę uspać Bena. Jak chcesz to się już połóż.
- Ok.
Ruszyłam z zasypiającym Benem do jego pokoju.
- Kimi ...
- Tak kochanie - odpowiedziałam mu w tym samym momencie, gdy otwierałam drzwi. Podeszłam do jego łóżka i położyłam go na nim i przykryłam go kołdrą. 
- Mjoge sie cjoś spitać?
Usiadłam na skraju łóżka.
- Mówkaj.
- A ci ty i Jack jestescie jaziem.
- Nie kochanie znamy się zbyt krótko.
- Sikoda.
Zaśmiałam się i położyłam koło niego na drugiej stronie łóżka.
- Choćkaj tu do mnie ty mój mały brzdącu.
Ben podniósł się i przeczołgał się do mojego ciała wtulając się mocno. A ja jak opiekuńcza siostra przytuliłam go bardzo mocno. Malec powoli zasypiał a ja rozmyślałam nad tym co teraz będzie, gdy już przy nas nie ma rodziców. Czy sobie poradzimy?? Tego nie wiem. Jedynie ten na górze wie czy damy radę. Jak na razie trzeba mieć nadzieję. A ona umiera ostatnia. Zanim się zorientowałam Morfeusz porwał mnie do swojej krainy.

*Jack*
Obudziłem się około 8. lecz nie chciało mi się wstawać. Przekręciłem się na drugi bok z zamiarem objęcia Kim. Jednak jedyne co mogłem w tym momencie objąć to puste miejsce na łóżku. Zadałem sobie jedno pytanie.
Gdzie do jasnej cholery jest Kim?? Zerwałem się z łóżka jak poparzony. Zacząłem panikować. A jak sobie coś zrobiła?? A jeśli ją ktoś porwał?? Ta, jasne, Jack. Stuknij się lepiej w głowie. Przecież ona w nocy poszła odprowadzić Bena do łóżka. A najwyżej nie wróciła do mnie, tylko została z bratem. Co za cymbał ze mnie. (I ty śmiesz się nazywać Bogiem) - odezwał się jakiś głosik w mojej głowie. 

- Oj zamknij się. - warknąłem.
Uspokoiłem się i wyszedłem z pokoju wyznaczając trasę do królestwa malca. Otworzyłem drzwi a tam zastałem najsłodszy widok na świecie. 
Malutki Ben wtulający się w pierś Kim, która obejmowała go ciasno ramieniem. No nie mogłem się powstrzymać od strzelenia im fotki. usiadłem na łóżku i wlepiałem gały w ekran mojego telefonu do momentu jak  zorientowałem się, że ktoś stoi za mną. Odwróciłem się i zobaczyłem tam Bena.
- Cześć młody. - przywitałem się. 
- Cjeść Jack. - powiedział nieśmiało, zasłaniając twarz roczkami. (Matko jaki on słodki). Wziąłem go na ręce i posadziłem go na moich kolanach buzią do mnie.
- Ben...
- Tjak 
- Chcesz zrobić kawał Kim.
Pokiwał główką w zgodzie.
- To potrzeba nam bitej śmietany, piórka i Van.
- Aje pjio cjio ci Van??
- A kto uwieczni ten moment??
- Aaaa to chjoć Jack. Sibko. - zeskoczył z moich kolan, łapiąc mnie za rękę i ciągnął w stronę pokoju Van. Otworzył drzwi z takim  hukiem, że dziewczyna spadła z własnego łóżka. (Matko, skąd w nim tyle siły??) Zadałem sobie to pytanie. 
- Matko, pali się czy co!! - wydarła się Vanessa.
- Nie tyko chcemy zrobić Kim kawał a ty jesteś nam potrzebna. - wypaliłem prosto z mostu.
- Po ciul?? - zapytała.
- No przecież ktoś to musi nagrać nie??
- Dobra, niech ci będzie ale za to przez cały dzień gotujesz.
- Ok. Mi taki układ odpowiada. Ale nie będę cały czas tyrał.
- Pożyjemy zobaczymy. - mruknęła pod nosem, w czasie, gdy wyciągała kamerę z futerału.
- Słyszałem - powiedziałem wpatrując się w zdezorientowanego Bena.
- Yyyy, cioooo?? - wypalił.
- Nic, nic - powiedziałem, czochrając jego brązowe włoski. 
- Gotów?? - spytała.
- Tak. - mały stanął na baczność i zasalutował. Szeroki uśmiech wtargnął na moje usta.
- Jep. - odpowiedziałem. - Nie zwlekajmy z tym za długo bo się jeszcze nasza Kimcia obudzi i będzie po zabawie. Ben idź do kuchni po bitą śmietanę. - gdy skończyłem wypowiadać ostatnie zdanie on wybiegł jak burza. I po niespełna 5 minutach był już przed pokojem Bena, w którym spała dzisiejszej nocy, gdzie na niego czekaliśmy. 
- Gotowi?? - zapytałem
- Jak nigdy. - odpowiedziała Van, a Ben tylko przytaknął.
Weszliśmy po cichu do pokoju. Ben po cichu wdrapał się na łóżku z bitą śmietaną w tym samym czasie, gdy Van już zaczęła kamerować. Stanąłem po tej stronie łóżka, gdzie leżała Kim. Dałem znak Benowi, aby zaczynał. Wziął rękę Kim i położył ją delikatnie na materacu. Otworzył bitą śmietanę i zaczął ją wydobywać na kończynę dziewczyny, podjadając przy okazji.
- Jus - powiedział.
Ja powoli nachyliłem się nad śpiącą królewną i połaskotałem ją, prędzej wziętym piórkiem z biurka Bena, po nosie Kim. Dziewczyna uniosła rękę z bitą śmietaną i przejechała nią po całej twarzy. Odszedłem od łóżka, cały rozbawiony. Ben i Van nie mogli powstrzymać śmiechu podobnie jak ja. Dziewczyna otworzyła oczy i usiadła na łóżku i przejechała jeszcze raz tą samą ręką po twarzy. Spojrzała na nią i wykrzyknęła:
- Co to ma znaczyć!! - oho Kim jest wnerwiona to nie wróży nic dobrego.
C.D.N.

*********************
Hejki miśki. Witam was po dość długiej nieobecności. A więc jak wam się podoba rozdział bo mi tak nie za bardzo. No ale żeby wam się podobało.
Liczę na szczere komentarze. Przyjmuję krytykę, ale pozytywna opinia też jest mile widziana.

Pamiętaj!!

Czytasz + Komentujesz = Motywujesz :D









3 komentarze:

  1. Cudny <3
    Zapraszam cię do mnie -> http://auslly-raura-milosc-czy-nie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Awww suodko ;3
    kup mi takiego Bena xD hahha kawał był niezły :D Ale gdzies go widziałam... Może koedys w Hannah Montana? XD
    oo widzę że w nazwie Styles ;* witam Directionerkę! Zaproszę cię na mojego bloga o Harrym www.pain-harrystyles-fanfiction.blogspot.com
    mam nadzieję że wpadniesz i zostawisz pozytywny lub negatywny komentarz ;)
    xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za takie ciepłe słowa.
      A na twojego bloga z chęciom wejdę, bo teraz bardzo często czytam ff o Hazzie.
      I zostawię komentarz nie bój się :D

      Usuń