czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 17 "Tak bardzo tęskniłam"

Notka pod rozdziałem. Proszę o jej przeczytanie. 

I oto rozdział 17. Zapraszam do czytania. Dedukuję go wszystkim czytelnikom i komentatorom :D

(....) - myśli bohaterów

[....] - moje komentarze :D

*KIM*

Poczułam jak ktoś obejmuje mnie w tali. Odwróciłam się, a tam zobaczyłam....

Zobaczyłam Noah, który śmieje się głupkowato. Wzięłam drewnianą łyżkę, na której znajdował się sos i pacnęłam go w nos. On się skrzywił i starł go palcem. Odebrał od mnie przyrząd i spróbował sosu pochylając się nad mną.
- Mmmm pycha. - powiedział - Aczkolwiek dodał bym jeszcze trochę pieprzu.
- Ok. - przytaknęłam i dodałam szczyptę przyprawy - A teraz spróbuj. - nabrałam potrawy na łyżkę i włożyłam mu ją do ust.
- Teraz idealnie. - zaśmialiśmy się.
Usłyszałam, że drzwi wejściowe się otwierają. Nie przejęłam się tym zbytnio, tylko się odwróciłam w stronę płyty indukcyjnej. Zamieszałam jeszcze sos i sprawdziłam makaron. A Noah cały czas trzymał mnie w pasie. Szczerze mówiąc mi to tam nie przeszkadza. No co? jest moim kuzynem, jesteśmy dla siebie jak rodzeństwo. Jeśli pomyśleliście, że nas powaliło tym zachowaniem, to was na maxa głowy rozbolały! 
- Noah, odlej makaron. - zarządziłam.
- Muszę? - spytał. No cóż pora to przyznać. Mój kochany "braciszek" to straszny leń. gdybyście byli w jego własnym pokoju, widok zwalił by go z nóg. Istna Stajnia Augiasza. Bynajmniej opisuje to co widziałam po ostatniej wizycie u niego w  Nowym Jorku. No cóż musiał przebyć bardzo długą podróż, aż tutaj, do Seaford które znajduje się w Angli.
- Tak musisz i bez gadania. Ręce ci chyba jeszcze nie uschły. A jeśli nawet to nie masz wyboru po jeśli tego nie zrobisz nie dostaniesz obiadu.
- Co jak to nie dostanę obiadu? Nie zrobisz mi tego!! 
- A właśnie, że zrobię. - powiedziałam i spojrzałam na niego triumfalnie. Chyba nie wspomniałam jeszcze, że Noah to straszny żarłok. Zabił by za jedzenie.  Np. gdy jesteśmy już godzinę po obiedzie to mu jeszcze mało. Wcina przez cały czas. Nie ma umiaru. A najlepsze jest to, że wcale nie tyje. I ja się siebie pytam gdzie on to wszystko mieści?! Jedno jest pewne. Ma przyśpieszony metabolizm, skurczybyk!!  Bo mojej oto jak zacnej analizie, Noah już dawno odlał makaron i nałożył go na talerze.
- Noah masz o jeden talerz za mało. - powiedziałam
- Ale dla czego przecież jest nas czwórka. Ty, Van, Ben i ja. - wyliczył
- Nie bo mieszka z nami od poniedziałku jeszcze mój przyjaciel, Jack. 
- Aha to było tak od razu. - powiedział i sięgnął do szafki po jeszcze jeden talerz i nałożył na niego makaron. - Już.
- Dzięki. - powiedziałam i zaczęłam polewać sosem kluski.
- Noah, posyp to serem.
- Jasne.
Do kuchni wparował Ben. Wdrapał się na krzesło przy wyspie kuchennej i dorwał swój talerz z motywem Kubusia Puchatka. On wie jaki jest jego.
- Mjoge widjelec? - spytał.
- Jasne. - odparł Noah. Ben chyba go nie zauważył bo od razu zerwał się z swojego miejsca i rzucił się na kuzyna.
- Noah, Noah psyjechał. - krzyczał tak głośno, że do kuchni zleciała się reszta. Van stała jak wryta. No czego się dziwić bo przez 3 lata się nie widzieli. Ostatni raz było na jego 16 - stce. Noah jest od mnie o rok starszy ale to taki mały szczegół. Wracając do tematu, nie widzieli się tak jak wcześniej wspomniałam przez 3 lata bo Vanessa tydzień po tym wydarzeniu dostałam rolę w serialu "Słodkie Kłamstewka".  Gdy Noah posadził Bena znów na jego miejscu, Van wpadła w jego ramiona. Jedna samotna łza spłynęła po jej policzku. Widać, że bardzo za sobą tęsknili. Wyściskali się chyba po wszystkie czasy, aż oderwali się od siebie.
- Tak bardzo tęskniłam. - powiedziała.
- Ja też Van, nawet nie wiesz jak bardzo. - podeszłam do nich i wcisnęłam się do ich uścisku.
- Tak bardzo za wami tęskniłem. - powiedział i pocałował mnie w policzek. Nie zauważyłam, że jedna miska znikła z blatu. To oznaczało tylko jedno. Jack. Jack to wszystko widział i nie wiem co sobie pomyślał. Szybko wyszłam z kuchni i poszłam do salonu ale tam go nie było. Jego dotychczasowy pokój. Nic. Inne pokoje. Nadal nic. Nagle przyszło mi coś do głowy. (Pokój muzyczny) Wbiegłam do mojej garderoby jak szalona. Zauważyłam, że moje sukienki, które ukrywały drzwi były rozsunięte. Weszłam do środka i zobaczyłam jedzącego w samotności chłopaka, który siedział sobie na fotelu i nad czymś zawzięcie myślał.
- Nad czym tak dumasz? - spytałam i dosiadłam się do niego.
- Kim, nie rób ze mnie idioty dobrze. - rzucił oschle.
- Jack o co ci chodzi?
- O co mi chodzi? Ty się jeszcze pytasz. Widziałem was po powrocie do domu. Widziałem jak cię obejmował. Jak z nim flirtowałaś. Nawet pewnie nie zauważyłaś tego, że na was patrze. I jeszcze ten buziak. To przelało czarę. Rozumiem to jest twój chłopak. -  opowiadał cały czas ciągnąc się za jego piękne włosy.Po jego wyrzucie zachciało mi się śmiać.
- Jack hahahaha ty na prawdę myślisz, że hahahah mnie coś łączy z Noah? - powiedziałam śmiejąc się.
- A tak nie jest. - wyrzucił.
- Nie, nie jest. I po co ta cała scena zazdrości?
- Jaka scena zazdrości.
- Dobra mniejsza. Noah to mój kuzyn. I nic mnie z nim nie łączy. Jedynie to, że jesteśmy dla siebie jak rodzeństwo. - skończyłam tak jakby się tłumaczyć, a on uderzył się z otwartej dłoni w czoło.
- Matko ale ja jestem głupi. - westchnął.
- Nie przeczę. - zaśmiałam się.
- Toś ty taka. - odłożył już pusty talerz na stolik przed nami i zaczął się do mnie zbliżać. 
- Jack co ty chcesz zrobić? - powiedziałam, byłam przerażona.
- To. - powiedział i ............

******************************************************************************************
Witam miśki. I jak wam się podoba rozdział 17 bo mi bardzo. Proszę o szczerą opinię, którą zostawcie w postaci komentarza. Jedna rzecz bardzo mnie smuci. I to jest właśnie sprawa komentarzy. Jeśli przeczytaliście jaki kol-wiek rozdział napiszcie coś w komentarzu. Nawet ta denną kropkę, ale żeby był. Bardzo mi zależy na waszej opinii. Przyjmuję krytykę, ale dobre słowo też się przyda. :D 
Już nie długo next <3
Czekajcie cierpliwie i pamiętajcie:

Czytasz + komentujesz = Motywujesz <3 !!

4 komentarze:

  1. Świetne, naprawdę fantastyczne :)
    Bardzo fajnie opisujesz :D
    Daj szybko next <3
    . <---- A tu masz jeszcze kropkę, bo chciałaś :D XD
    Pozdrawiam i serdecznie zapraszam do siebie :)
    dalsze-losy-herosow.blogspot.com Będzie mi bardzo miło jak zostawisz po sobie komentarz :)

    Ps. Obserwuję bloga :*
    ~ Julie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz.
      A o Percym na pewno będę czytać.
      Szukam właśnie blogi o Percybeth ale nie mogę znaleźć :D
      dziękuję za komentarz i na pewno wpadnę :D

      Usuń
  2. Kazałaś postawić tą denną kropkę to stawiam
    .
    No proszę! Wystarczy? Chyba nie...
    Rozdział świetny, tylko parę drobnych pomyłek
    Ale to zdaża się każdemu :-)
    Czekam na next
    I trzymam cię za słowo

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pierwszy raz na Twoim blogu, przeczytałam fragment dzisiejszego rozdziału, spodobał mi się. Zacznę więc czytanie od pierwszego rozdziału :)
    Gratuluję i życzę powodzenia! No i dziękuję za komentarz u mnie :*

    OdpowiedzUsuń