Hejki miśaki to ja i oto nowy rozdział. Zapraszam <3
Ktoś podszedł do nas i objął mnie jak i jego. Spojrzałam w górę a tam ujrzałam ......... Jacka. (a myśleliście że kogo :p - kom.od aut. <3) Wziął odemnie malca i usadowił go sobie na kolanach. Malec przytulił się do niego i się uspokoił. Jack jak to Jack przytulił mnie i powiedział:
- Kim ja jadę zawieść Bena do domu.
- Kim ja jadę zawieść Bena do domu.
- Ok. Czekaj zadzwonię do Vanessy i dowiem się czy jest w domu. OK? - spytałam.
- OK. - Jack wziął Bena na opa i wszedł do domu Jerry'ego.
Jack:
Wszedłem z malcem na roczkach do domu uszatego. On jak głupi spytał się:
- Co się stało.?
- Stary słuchaj rodzice Kim nie żyją. Rozumiesz nie żyją. - gdy wypowiadałem te słowa zakryłem maluchowi uszy. Wiedziałem jak to znosi i nie chciałem go jeszcze dobijać.
- Oooooo. Stary ja nie wiedziałem. Strasznie jej współczuję.
- Tak teraz dzwoni do swojej siostry i pyta się czy jest w domu. Bo ja jadę zawieść Bena do domu i Kim przez pewien czas zostanie u ciebie zanim po nią nie przyjadę ok. Ja idę usiąść na sofie mały zasypia. A ty zrób nam kawę ok. Tylko nie mocną bo w nocy nie zasnę z Kim.
- Co? Czy mnie jeszcze słuch nie myli? Powiedziałeś cytuję "bo w nocy nie zasnę z Kim". To co wy już jesteście parą i razem sypiacie. (bez skojarzeń.) Nie no szacun stary.
- Nie w tym sensie Jerry. Mieszkam u Kim przez ten tydzień bo od poniedziałku przyjeżdża Tom. Mój starszy brat na pewno go pamiętasz. Nie??
- Tak jest Tom przyjeżdża.
- Dobra rób już tą kawę ja idę do Kim - powiedziałem i położyłem małego na kanapie bo już odpłyną do krainy Morfeusza. Weszłem do ogrodu a tam zobaczyłem siedzącą Kim w tej samej pozycji na huśtawce taką jaką ją zostawiłem. Usiadłem koło niej ona była zamyślona. Postanowiłem się do niej przytulić. Obiołem ją ramieniem i ona wtuliła się we mnie jak w pluszowego misia.
Kim:
Jack wyszedł z domu Jerry'ego bez Bena co oznaczało że zasnął. Przysiadł się do mnie i obioł ramieniem. To takie miłe. PO 10 minutach sidzenia w jednej pozycji Jack się odezwał i powiedział:
- Kim dzwoniłaś do Vanessy?
- O matko jack zapomniałam. - powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek- Jesteś wspaniały dodałam -nawet nie wiem jakim uczuciem go darzę. Wziełam telefon i wykręciłam numer do Van. PO 2 sygnałach odebrała.
Rozmowa telefoniczna:
- Hej Van jesteś w domu.
- Hej Kim jestem jestem. A gdzie Ben?
- Ben jest ze mną nie martw się.
- To dobrze. Powiedziałaś mu o rodzicach??
- Tak. - jedna samotna łza spłynęła po moim policzku. Jack jak to Jack zauważył to i mi ją starł swim kciukiem.
- Dobra Van ja kończę. Pa
- Pa siostra kocham cię.
- Pa ja ciebie też.
Koniec rozmowy telefonicznej.
- Jack moja siostra już jest w domu chodź odwiedziemy Bena i jedziemy na komisariat ok.
- Ok Kim tylko ja mam inny pomysł.
- Jaki?
- Odwieziemy twojego słodkiego braciszka i wybierzemy się na spacer. Potem pojedziemy na komisariat a następnie do ciebie. Zrobimy kolację posiedzimy trochę z Benem i pójdziemy spać. - powiedział tym swoim uwodzicielskim głosem.
- No dobrze.
Wstał i podał mi dłoń mówiąc:
- No to chodźmy.
Weszliśmy do salonu a tam przeżyłam szok. Zobaczyłam..........
Pamiętaj!!!
Czytasz + Komentujesz = Motywujesz!!!!!
- Jack moja siostra już jest w domu chodź odwiedziemy Bena i jedziemy na komisariat ok.
- Ok Kim tylko ja mam inny pomysł.
- Jaki?
- Odwieziemy twojego słodkiego braciszka i wybierzemy się na spacer. Potem pojedziemy na komisariat a następnie do ciebie. Zrobimy kolację posiedzimy trochę z Benem i pójdziemy spać. - powiedział tym swoim uwodzicielskim głosem.
- No dobrze.
Wstał i podał mi dłoń mówiąc:
- No to chodźmy.
Weszliśmy do salonu a tam przeżyłam szok. Zobaczyłam..........
Pamiętaj!!!
Czytasz + Komentujesz = Motywujesz!!!!!
Kogo zobaczyła? No kogo?
OdpowiedzUsuńSuper rozdział :D
Czekam na nowy :D
rozdział BOSKI
OdpowiedzUsuńkogo zobaczyłi ?!
dawaj szybko nn błagam
kocham <333 i czekam na nn